SOS Cagarro 2019 – adrenalina i kulisy niesienia pomocy:)

SOS Cagarro 2019 – adrenalina i kulisy niesienia pomocy:)

cagarro

Dziś trzecia, ostatnia część reportażu z corocznej akcji ratowania chronionych ptaków cagarro, czyli adrenalina:) Część pierwszą znajdziesz tutaj>>>.

Łapanie cagarro to duży zastrzyk adrenaliny. Potrzebny jest porządny ręcznik i grube rękawice. Ostry długi dziób tego „malucha” potrafi zostawić blizny. W tym roku były to już spore, ok. 4-miesięczne ptaki o dużych, silnych skrzydłach.

Po upadku na ziemię są zdezorientowane, ale często czujne i pobudzone, więc potrzebne jest maksymalne skupienie, żeby podejść blisko i złapać je jednym ruchem. Spłoszony cagarro ucieka na oślep, podlatując co kilka metrów i może zrobić sobie krzywdę, uderzając w coś głową, więc nie ma miejsca na popełnienie błędu.

adrenalina

Udało się. Po raz kolejny:)

Wiele ptaków wyciągaliśmy tuż przed nadejściem wzburzonych fal. Była to najmniej przyjemna część naszej pracy, wymagająca podjęcia mądrego ryzyka. Siła oceanu jest ogromna, co pokazał nam pierwszy dzień akcji. Nie można popełnić błędu, kiedy wyciąga się „malucha” sprzed nosa wielkiej fali. Jeden zły ruch i cagarro byłby nie do odzyskania. Adrenalina bardzo tu pomaga:)

adrenalina

Tego dnia nie było łatwo…

Równie stresująca była świadomość, że każdy ptak zachowuje się podczas uwalniania inaczej i nie do przewidzenia. Kilka razy zdarzyło się, że młody cagarro, zamiast odlecieć lub odpłynąć, zawracał i rozpaczliwie próbował schować się pod kamieniami, jak w gnieździe. Pod kamieniami zalewanymi falami, co stwarzało niebezpieczeństwo utopienia i konieczność powtórnego uratowania go. Na szczęście wszystkie akcje się powiodły i wszystkie maluchy zaczęły nowe życie.

adrenalina

Taki widok budzi respekt…

Z listów do przyjaciół:

„Cagarrosze pochłaniają mnóstwo naszego czasu i sił. Nigdy nie wiadomo jak ostatecznie się zachowają. Wczoraj znaleźliśmy jednego, który musiał wpaść w chaszcze, bo przy oku miał duży biały kolec. Na szczęście udało się go szybko wyjąć, a oko całe.

Coraz więcej ludzi zbiera je w Faial, nawet młodzież, przynoszą do nas po kilka ptaków naraz. Koło godziny 2 poszliśmy wreszcie spać, zostawiając przed domem kilka kartonów i taśmę, gdyby ktoś się pojawił. Rano, tuż po otwarciu drzwi, zastaliśmy pod nimi dwójkę ludzi, którzy w nocy znaleźli 1 ptaka i przetrzymali go do rana w reklamówce (!), a że nie wiedzieli jak go wypuścić, przyszli i widząc kartony, włożyli go do jednego z tą reklamówką! 😀

adrenalina

Idealny apartament dla cagarro z wentylacją:)

Także właściwie kończymy najwcześniej koło 2 w nocy i zaczynamy rano. Otworzyliśmy karton, żeby sprawdzić, jak przetrwał tę reklamówkową noc. Zaczął wrzeszczeć i walczyć z rękawicą, więc wszystko było z nim ok, to silne ptaki:) Uwolniliśmy go z worka, przełożyliśmy do kartonu, zjedliśmy śniadanie i z 8 cagarros udaliśmy się w stronę oceanu.

adrenalina

Waleczny cagarro:)

Zrobiliśmy specjalny wygodny transporter z bambusa i protektora na materac:) Po drodze zabrał nas sąsiad i podwiózł do portu. Dziś nie było wiatru i wszystkie cagarrosze skakały do wody. Jednemu nie zadziałało oprogramowanie i rozpaczliwie chciał wrócić do gniazda. Nie był gotów. Jak szalony płynął w stronę głazów przy brzegu. Na szczęście był odpływ i bardzo spokojny ocean, więc fale nie zrobiły mu krzywdy. Ale on wciskał się pod kamienie, w końcu nie było innej opcji jak go wyciągnąć, bo podczas przypływu by się utopił. Zeszłam po kamieniach i zdążyłam chwycić go za skrzydło, tuż przed kolejną falą. Adrenalina 100%! Był przemoczony i wystraszony. W pudełku wrócił z nami do domu, może jak do jutra zgłodnieje to poleci, zwykle tak się dzieje z „nie gotowymi”:)”

cagarro

„Potrzebuję jeszcze jednego dnia, pliiiiis”;)

„Walka o cagarros trwa, właściwie codziennie wydzieramy je oceanowi sprzed fal. Wczoraj siedziały na kamieniach dwa ptaki obok siebie – nie było czasu żeby odnieść jednego i wrócić, bo za 2 minuty zabrałby go przypływ, więc udało mi się włączyć jakąś nadludzką moc i w kilka sekund złapać dwa:) Jeden był owinięty w ręcznik i bardzo słaby, ale drugi krzyczał i próbował dziobać, a ja nie miałam rękawic, więc trzymałam go przyciśniętego do siebie, zabezpieczając głowę i nie trafił mnie ani razu. Adrenalina była max:)

adrenalina

Spojrzenie tych ptaków uskrzydla:)

Te ptaki są niesamowite, każdy ma inny charakter, inny wzrok. Ten na zdjęciu wylądował pod naszym domem, znaleźliśmy go już po zakończeniu patrolu. Patrzył na mnie w niesamowity sposób, prosto w oczy, przestał kłapać dziobem i wyglądał tak, jakby wiedział, że chcemy mu pomóc. Dziś przetacza się przez nas antycyklon i właśnie strasznie leje. Mam nadzieję, że to zniechęci te „maluchy” do opuszczania gniazd…”

Część trzecia kończy krótki cykl naszych cagarroszowych opowieści. Już niedługo, być może w marcu, powrócą na wyspę rodzice naszych „maluchów”. Rok temu pierwszy „śpiew” cagarro usłyszeliśmy wieczorem 7 marca:) Z pewnością udostępnimy nagranie tego pięknego dźwięku na naszym kanale na YouTube – zapraszamy do subskrypcji!

Poniżej kilka filmów z naszej akcji:

„Nocny patrol”

„Szkoła latania. Część pierwsza”

„Szkoła latania. Część druga”

„Cagarro przemówił” czyli krzyk cagarro z apelem o wygaszenie świateł /uwaga brzydkie słowo, ale po portugalsku;)/.

 

 

Pozdrawiamy!

Stacja ØHz | Nadajemy Dobrą Falę

 

NederlandsEnglishFrançaisDeutschItalianoPolskiPortuguêsРусскийEspañol